Minęło półtora roku od powodzi, która zniszczyła dziesiątki domów na Ziemi Kłodzkiej. Obietnice wykupu ruin padły szybko, ale ustawa, która miała je urzeczywistnić, utknęła w ministerialnej machinie. Ponad 40 rodzin wciąż żyje w zawieszeniu – z rezerwacjami mieszkań, które lada moment przepadną.
„Priorytet” bez terminu. Ministerstwo prosi o cierpliwość
Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało nowelizację specustawy powodziowej jako projekt priorytetowy. Celem dokumentu ma być uruchomienie środków na wykup domów, które nie nadają się już do zamieszkania. Choć zapowiedzi były jednoznaczne, projekt wciąż nie trafił do publikacji, a pytania o daty pozostają bez odpowiedzi. Resort ogranicza się do lakonicznego komunikatu: projekt ma się pojawić „w najbliższych dniach”.
W praktyce oznacza to przedłużające się oczekiwanie dla tych, którzy już dawno stracili nie tylko dach nad głową, ale też cierpliwość do instytucji. Brakuje im środków, czasu i gwarancji – a każda kolejna obietnica bez pokrycia pogłębia frustrację.
Czas nie działa na ich korzyść. Rezerwacje wygasają, domy grożą zawaleniem
Ponad 40 rodzin z regionu wciąż nie ma gdzie mieszkać. Od miesięcy funkcjonują w tymczasowych warunkach, licząc na realną pomoc państwa. Chcieli kupić nowe mieszkania – zarezerwowali je, często na kredyt, często z ostatnich oszczędności. Terminy rezerwacji były już kilka razy przesuwane, ale teraz wygasają bezpowrotnie. A domy, które niegdyś były ostoją, dzisiaj stanowią zagrożenie budowlane.
Poszkodowani mówią wprost: „Nie mamy już czasu”. I trudno się z nimi nie zgodzić, bo każda zwłoka oznacza kolejne miesiące życia w niepewności. Nawet najlepiej napisany projekt ustawy nie cofnie straconego czasu – ale jego dalszy brak może odebrać ostatnią szansę.