Studniówkowy skandal w Piotrkowie. Matka przyznała się do winy, pieniędzy wciąż brak

To miał być wyjątkowy wieczór dla maturzystów z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Piotrkowie Trybunalskim. Zamiast radości – stres, niedowierzanie i powtórne zbiórki pieniędzy. Wszystko przez matkę jednej z uczennic, która przywłaszczyła ponad 13 tys. zł ze składek na bal. Choć śledztwo trwa od kilku tygodni, sprawa nadal budzi emocje – także przez to, że bezpośrednio dotyka jednej z maturzystek.

Przyznała się, ale nie oddała

Kobieta, która przyjęła pieniądze zebrane na studniówkę, usłyszała zarzuty z art. 284 Kodeksu karnego i przyznała się do winy. Grozi jej kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Jak dotąd nie zwróciła zagarniętych pieniędzy, mimo że plotki sugerowały co innego. Cała dokumentacja trafiła już do Prokuratury Rejonowej. Policja zapewnia, że sprawę prowadzi zgodnie z procedurami, a wcześniejsze informacje o rzekomym zniknięciu kobiety poza miasto nie znalazły potwierdzenia.

Córka na studniówce, mimo wszystko

Największe napięcie towarzyszyło jednak nie samej sprawczyni, lecz jej córce – uczennicy ZSP nr 1, która w tym roku zdaje maturę. Dziewczyna, mimo obaw o hejt, wzięła udział w balu i – jak wynika z nieoficjalnych informacji – zamieszkała u babci. Społeczność szkoły wykazała się zrozumieniem, nie kierując gniewu w stronę nastolatki. Rodzice pozostałych maturzystów raz jeszcze wpłacili pieniądze, by impreza mogła się odbyć. I choć temat długo jeszcze nie ucichnie, to właśnie ta postawa zasługuje na największe uznanie.