Leasing od lat pozostaje jedną z najczęściej wybieranych form finansowania firmowego majątku, ponieważ pozwala korzystać z potrzebnych środków trwałych bez konieczności angażowania całej kwoty na samym początku. W praktyce przedsiębiorca najczęściej staje przed wyborem między leasingiem operacyjnym a finansowym. Na pierwszy rzut oka oba rozwiązania prowadzą do podobnego celu, czyli umożliwiają użytkowanie samochodu, maszyny czy sprzętu, jednak ich konstrukcja podatkowa i sposób rozliczania kosztów różnią się wyraźnie. To właśnie te różnice decydują później o obciążeniach, płynności finansowej i opłacalności całej umowy.
Na czym polega leasing operacyjny
W leasingu operacyjnym przedmiot umowy pozostaje składnikiem majątku leasingodawcy. Oznacza to, że to firma leasingowa zachowuje własność środka trwałego i dokonuje odpisów amortyzacyjnych. Przedsiębiorca korzystający z rzeczy ujmuje natomiast w kosztach raty leasingowe oraz opłatę wstępną. Ta ostatnia ma duże znaczenie praktyczne, ponieważ można ją rozliczyć jednorazowo w dacie poniesienia, co dla wielu firm stanowi istotną korzyść już na początku umowy.
Ważna pozostaje też kwestia podatku VAT. W tej formule VAT nie obciąża przedsiębiorcy od razu w pełnej wysokości, ponieważ dolicza się go do każdej kolejnej raty. To rozwiązanie zwykle oznacza niższy próg wejścia i mniejsze obciążenie gotówki na starcie, a właśnie ten element dla wielu firm przesądza o wyborze leasingu operacyjnego. Po zakończeniu umowy leasingobiorca może dodatkowo wykupić użytkowany przedmiot, jeśli taki wariant przewidziano w warunkach kontraktu.
Jak działa leasing finansowy
Leasing finansowy opiera się na innej logice. W tym przypadku przedmiot leasingu trafia do majątku leasingobiorcy i to on ujmuje go w ewidencji środków trwałych. Skoro środek trwały znajduje się po stronie przedsiębiorcy, to właśnie on dokonuje odpisów amortyzacyjnych. Do kosztów podatkowych nie trafiają więc pełne raty leasingowe, lecz odpisy amortyzacyjne oraz część odsetkowa raty, pod warunkiem że została faktycznie opłacona.
Inaczej wygląda też rozliczenie VAT. Podatek trzeba uiścić z góry, przy pierwszej racie po odbiorze przedmiotu leasingu. Dla części przedsiębiorców to istotna przeszkoda, bo oznacza większe zaangażowanie środków już na początku umowy. Z drugiej strony leasing finansowy daje automatyczne przejście własności po spłacie ostatniej raty. To model bliższy klasycznemu nabyciu środka trwałego, tyle że rozłożonemu w czasie i osadzonemu w konkretnej konstrukcji podatkowej.
Gdzie przebiegają najważniejsze różnice
Podstawowa różnica dotyczy własności i amortyzacji. W leasingu operacyjnym właścicielem przedmiotu pozostaje leasingodawca, a w leasingu finansowym środek trwały trafia do ewidencji leasingobiorcy. Z tego wynika cała reszta, czyli sposób ujmowania kosztów, rozliczania VAT i oceny opłacalności umowy. W leasingu operacyjnym przedsiębiorca rozlicza raty oraz opłatę wstępną, natomiast w finansowym opiera się na amortyzacji i części odsetkowej.
Znaczenie ma także poziom kosztów początkowych. Leasing operacyjny zwykle wymaga mniejszego zaangażowania kapitału własnego, ponieważ VAT rozkłada się na raty. W leasingu finansowym trzeba liczyć się z jednorazową zapłatą całego VAT, co wpływa na płynność finansową. Nie chodzi więc wyłącznie o techniczną różnicę w umowie, lecz o dwa odmienne sposoby myślenia o finansowaniu firmowego majątku.
Który leasing wybrać
Wybór odpowiedniej formy zależy od tego, jak długo przedsiębiorca planuje korzystać z przedmiotu leasingu i w jaki sposób chce rozliczać koszty. Leasing operacyjny często okazuje się korzystniejszy wtedy, gdy okres użytkowania ma być krótszy, a firma chce zwiększać bieżące koszty działalności i w ten sposób wpływać na podstawę opodatkowania. To właśnie dlatego ta forma dominuje na polskim rynku.
Leasing finansowy lepiej wpisuje się w sytuacje, w których przedsiębiorca chce od początku traktować dany składnik jako własny środek trwały i samodzielnie go amortyzować. Wymaga jednak większej gotowości finansowej już na starcie. Ostateczna decyzja nie powinna wynikać z przyzwyczajenia ani z obiegowych opinii, lecz z chłodnej oceny potrzeb firmy, planowanego czasu użytkowania przedmiotu i możliwości finansowych przedsiębiorcy. W leasingu, jak to zwykle bywa, diabeł siedzi nie w haśle reklamowym, tylko w sposobie rozliczenia.